Sponsorzy

Świadomy Tata

Tata na sali porodowej

poniedziałek, 20 grudzień 2010 | Daria Duszyńska

Oceń artykuł:

5
(5.0)

Od dobrych kilku lat miłościwie panuje nam moda na obecność przyszłych ojców na sali porodowej. Na portalach społecznościowych i forach aż roi się od wpisów i fotografii dokumentujących ten wyczyn. Odsuńmy na chwilę światowe trendy i zastanówmy się nad tym co przemawia za „być lub nie być” naszego partnera podczas porodu.

Po pierwsze: misja zwiadowcza
To, czy przyszły tatuś pojawi się na sali porodowej, by zobaczyć swojego potomka w jego pierwszych sekundach życia, zależy przede wszystkim od istotnego pytania, które powinniśmy zadać na samym początku. Pytanie to jest proste i brzmi mniej więcej tak: „Czy chcesz towarzyszyć mi podczas porodu?”. Nie oczekujmy jednak szybkiej i jasnej odpowiedzi, dajmy naszemu mężczyźnie czas do namysłu, gdyż wizja widoków, które mogą go czekać w szpitalu, początkowo może wydawać się nadzwyczaj przerażająca. Z drugiej strony zastanówmy się czy same rzeczywiście chcemy, by nasz partner i ojciec dziecka wspomagał nas podczas porodu. Zanim ostatecznie opowiemy się na TAK lub NIE, dajmy szansę wypowiedzieć się naszej drugiej połowie. Zapomnijmy jednak o takich chwytach, jak szantaż emocjonalny, płacz czy wręcz przymuszanie przyszłego taty do tego, by za wszelką cenę towarzyszył nam podczas porodu. Zamiast tego, rozpocznijmy akcję informacyjną.

Po drugie: akcja informacja
Najlepiej, gdy proces uświadamiania rozpocznie się w profesjonalnej szkole rodzenia, gdzie nasz mężczyzna zostanie w pełni uświadomiony co do czekających go przeżyć towarzyszących pobytowi na sali porodowej. Przede wszystkim przyszły ojciec powinien się dowiedzieć wszystkiego tego, co składa się na przebieg porodu, a tym samym przygotować się na ewentualność pojawienia się niezbyt przyjaznych dla oka widoków takich jak nacinanie krocza, aplikowanie kolejnych zastrzyków, lewatywy i innych metod podejmowanych w razie przeciągającego się porodu. Powinien być świadomy tego, że cała akcja może trwać nawet kilkanaście godzin i nie należeć do najprzyjemniejszych. W szkole rodzenia przyszły ojciec jest przygotowywany do tego, by udzielać swej partnerce wsparcia nie tylko objawiającego się trzymaniem za rękę, ale m.in. w dbaniu o odpowiednie oddychanie. Czasami mężczyzna nie ma jednak możliwości uczestniczyć w profesjonalnym kursie. Misja uświadamiająca spoczywa wtedy albo na samej matce, albo na źródłach internetowych. Gdy już nasza połówka wie wszystko, co wiedzieć powinna, zastanówmy się nad wadami i zaletami tego rodzaju pomocy.

Po trzecie: lista plusów i minusów
Jeśli nasz mężczyzna nie należy raczej do osób odważnych i istnieje wysokie ryzyko załamania, lub co gorsza – omdlenia, nie upierajmy się przy obecności przyszłego taty na sali. Nie tego rodzaju pomoc będzie nam bowiem potrzebna. Wiele kobiet obawia się również o jakość życia erotycznego po porodzie. Jeśli w żaden sposób nie wyobrażamy sobie uczestnictwa partnera w tak intymnej dla nas chwili, nie zmuszajmy siebie i drugiej połowy do porodu rodzinnego. Gdy przyszły ojciec chcąc iść z duchem czasu, ma zamiar zarejestrować moment przyjścia na świat swojego dziecka, a nas ogarnia przerażenie na samą myśl, że ktoś postronny będzie nas oglądał w TAKIEJ sytuacji, nie wahajmy się jasno wyrazić swoich obaw. Są też i plusy uczestnictwa partnera w porodzie rodzinnym, przede wszystkim możliwość współdzielenia momentu pojawienia się pociechy na tym świecie. Jeśli przyszły tata jest zdecydowany wziąć w tym udział, takie doświadczenie ma szansę zbliżyć do siebie świeżo upieczonych rodziców. Partner przydaje się również na sali wtedy, gdy kobieta jest przestraszona i zagubiona, a personel skupiony na monitorowaniu porodu nie jest skory do podtrzymywaniu matki na duchu. W tym momencie z masażem ramion czy podtrzymywaniem spoconej dłoni może pospieszyć nasz mężczyzna, który poza tym powinien pełnić rolę swoistego pośrednika między nami, a zespołem lekarskim.

Po czwarte: męska decyzja
Jeśli nasz partner nie zdecyduje się na towarzyszenie nam na sali porodowej, lub też same wykluczymy jego udział, nie musimy całkowicie rezygnować z idei porodu rodzinnego. Dlaczego osobą wspomagającą nie miałaby zostać nasza matka, siostra lub zaufana przyjaciółka? Przemyślmy to. Jeśli jednak nasz uświadomiony, opanowany i gotowy na walkę z przeciwnościami losu partner chce pomóc nam podczas porodu, przedyskutujmy to, na co może się nam przydać. Główną rolą mężczyzny w tym przypadku będzie uzbrojenie się w pokłady spokoju i cierpliwości na tyle, by móc przekazać swoje opanowanie rodzącej partnerce – niech ociera nam pot z czoła, podaję wodę mineralną, masuje spięte mięsnie pleców czy karku. Jeśli chodziliście razem do szkoły rodzenia, przyszły tata powinien nadzorować to, czy partnerka stosuje się do wyuczonych zasad, a poza tym informować ją o tym na jakim etapie aktualnie jest poród. Tego rodzaju wiedza może pozytywnie wpłynąć na uspokojenie się rodzącej kobiety. Inna sprawa, że decyzja rodzinnego porodu niesie ze sobą konsekwencje finansowe, gdyż większość szpitali pobiera opłatę za przygotowanie przyszłej mamy i jej partnera do wydania dziecka na świat. Jak widać, decyzja o wspólnym porodzie nie może być zatem czymś spontanicznym, ale przemyślanym i dobrze zorganizowanym. Najlepiej wspólnymi siłami.

Komentarze (108)

Zarejestruj się lub zaloguj, aby dodawać komentarze.