Sponsorzy

Znane Mamy

Reni Jusis: „Byłam i jestem zielonym rodzicem”.

wtorek, 31 styczeń 2012 | Anna Berdowska

Oceń artykuł:

5
(5.0)

Znana eko mama – Reni Jusis, autorka „Poradnika dla zielonych rodziców” zdradza, jak pokochała ekologię i wprowadziła ją do życia swojego i bliskich.

Anna Berdowska: Na Pani portalu znaleźć można przepisy na zdrowe dania, domowe kosmetyki, wskazówki na temat rodzicielstwa bliskości, chustowania… Czy bycie eko mamą jest teraz w modzie?

Reni Jusis: Myślę, że bycie eko mamą to coś znacznie więcej niż moda. Najlepszym przykładem jest rewolucja ekologiczna w USA, która trwa już od wielu lat. To niezwykle szerokie poruszenie społeczne, gdzie nie tylko żywność ekologiczna jest coraz bardziej popularna, pożądana. Gwiazdy chwalą się ubieraniem w odzież używaną, co jest ekologiczne, tworzy się meble z recyklingu, powstają domy pasywne. Mam nadzieję, że to jest raczej początek nowej świadomości i drogi, a nie chwilowa moda. 

A.B.: Jak zaczęła się Pani przygoda z eko rodzicielstwem?

R.J.: Od wielu lat jestem członkiem Światowej Organizacji Ekologicznej WWF, ale zanim pojawiło się na świecie moje pierwsze dziecko, koncentrowałam się wyłącznie na ochronie środowiska i przyrody. Kiedy zaszłam w ciążę, okazało się, że ekologiczne podejście do życia można również przełożyć na macierzyństwo. W moim przypadku zaczęło się od poszukiwania zdrowej żywności, ponieważ będąc w ciąży, czułam się odpowiedzialna za budowanie nowego organizmu. Chciałam ofiarować dziecku najlepszy zdrowy start.
Potem pojawiły się chusty...  Zaczęłam zastanawiać się, czy chusta to tylko kawałek pięknego materiału, czy wiąże się z nią jakaś korzyść dla dziecka i rodzica. Zaczęłam googlować, pytać inne mamy. Na początku nosiłam syna w chuście bardzo nieśmiało, sporadycznie. Spotykałam się bowiem z komentarzami wśród rodziny i najbliższych, że za często biorę dziecko na ręce, że maluch się przyzwyczai i nie dam sobie z nim później rady. Jednak, jak pokazują badania naukowe, obserwacje antropologów, lekarzy, noszenie na rękach czy przytulanie to ładowanie baterii miłości u dziecka na całe życie. Pierwsze pół roku, kiedy dajemy maleństwu bliskość, ma ogromny wpływ na jego osobowość, relacje i nawiązywanie bliskiej więzi z rodzicem.
Gdy mój syn miał pół roku, przeczytałam książkę W głębi kontinuum Jean Liedloff i wtedy dowiedziałam się, że takich rodziców jak ja jest więcej. Co ciekawe, dzieci noszone były w chustach od wieków i to jest naturalne dążenie do bliskości, dające wielkie wsparcie psychologiczne również mamie. Kobiety, które karmią piersią i noszą dziecko w chuście rzadziej popadają w depresje poporodowe. Sama czułam, że, mając dziecko na rękach jest mi lżej i łatwiej sprostać macierzyństwu niż wtedy, kiedy odkładam je do łóżeczka i słyszę jego płacz.

A.B.: Czy spała pani razem z dzieckiem?

R.J.: W moim przypadku wielokrotne wstawanie w nocy, by nakarmić dziecko męczyło dużo bardziej niż spanie z dzieckiem, więc próbowałam różnych metod. W moim przekonaniu spanie z dzieckiem jest czasami wygodniejsze niż nocne wstawanie, zwłaszcza, gdy maluch nie przesypia nocy. To również kolejny sposób, aby budować u dziecka zaufanie i móc szybko reagować na jego potrzeby.

A.B.: Jak przekonała pani bliskich do eko rodzicielstwa?

R.J.:Ekologiczne styl życia nie przychodzi jednego dnia, pojawia się stopniowo. To jest czas, by nasi partnerzy, rodzice mogli wszystko przemyśleć, ustosunkować się. Ekologicznego macierzyństwa nie wprowadza się metodą rewolucji tylko małymi krokami. Często zaczynamy najpierw interesować się żywieniem, czy chustami, potem, gdy maluch zaczyna raczkować zastanawiamy się, czym została umyta podłoga… Ekologiczne przemyślenia wkraczają w nasze życie bardzo powoli i dlatego jest więcej czasu, by rodzina mogła się z nimi zapoznać. Gdy bliscy obserwują, jak maluch zdrowo się rozwija, jest długo karmiony piersią, ma naturalną silną odporność, nie choruje, to trudno im podważać eko rodzicielstwo.  Dzieci noszone w chustach zdecydowanie mniej płaczą, lepiej usypiają, toteż pierwszy strach mija i babcie same proszę, czy mogą ponosić dzieci w chustach.
Nasi rodzice łatwiej przekonują się do eko rodzicielstwa, kiedy zdadzą sobie sprawę, że dawniej byli dużo bardziej ekologiczni niż my dzisiaj, mieli zdrowszą żywność na wyciągnięcie ręki, a my dzisiaj musimy o to zabiegać i czasem jeszcze niemało płacić.

A.B. Poradnik dla zielonych rodziców zainspirowany został rozmowami o eko wychowaniu w Dzień Dobry TVN. Czy uważa Pani, że cykliczne wywiady mogą dużo zmienić w świadomości rodziców?

R.J.: Z pewnością rozbudzają świadomość rodziców, którzy następnie chcą  zgłębiać temat w internecie lub wchodzą na mój portal, poszukując informacji. Udział w programie traktuję trochę jak rozsiewanie ziaren, które potem kiełkują w zależności od tego, czy trafiają na podatny grunt czy też nie. Mam nadzieję, że udaje mi się zachęcić młodych rodziców do dyskusji i do podjęcia własnych świadomych decyzji. Wiele mam nie wie o istnieniu ekologicznych rozwiązań. Najwięcej e-maili dostałam po programie na temat czyszczenia domu sodą, która jest niezwykle tania, a skuteczna, czy po odcinku, w którym mówiliśmy o kaszy jaglanej, mającej niezwykłe właściwości dla naszego zdrowia.
Książka jest rozwinięciem odcinków, w programie bowiem trudno przez kilka  minut wyczerpać temat, a podczas wywiadów z ekspertami, mogłyśmy pozwolić sobie na wielogodzinne rozmowy.

A.B.: Czy adresaci poradnika –  zieloni rodzice  to entuzjaści eko wychowania czy również ci jeszcze nieuświadomieni, którym obce jest naturalne rodzicielstwo?

R.J.: Książka jest również dla tych, którzy nic nie wiedzą o rodzicielstwie. Sama kiedyś byłam takim „zielonym” rodzicem, nic nie wiedziałam o wychowaniu dzieci. Nadal czuję, że jestem na początku rodzicielskiej drogi, każdy dzień czymś mnie zaskakuje.
Celowo nie użyłyśmy w tytule pojęcia „eko rodzicelstwo”, żeby nie odstraszać tych, którzy nie są przekonani do ekologii, ale mamy nadzieję, że osoby, które sympatyzują z naturą, również odnajdą w książce coś dla siebie.

A.B.: Ile kosztuje bycie eko? Czy każdą mamę stać na ekologiczne produkty?

R.J.: W książce walczymy z opinią, że ekologiczne wychowanie jest bardzo drogie i tylko dla osób, które mają dużo czasu. Nie da się zaprzeczyć, że ekologiczne żywienie jest drogie, niestety na razie trudno to zmienić. Natomiast z pewnością jest wiele ekologicznych nawyków, które nie są kosztowne np. sprzątanie sodą oczyszczoną, tańsze są również pieluszki wielorazowe jeśli weźmiemy pod uwagę dwuletni okres ich użytkowania i fakt, że mogą z nich korzystać kolejne dzieci. Nic nie kosztują również ekologiczne zabawki, które można wykonać razem z dzieckiem w domu.  Z pewnością dużo tańsza i zdrowsza jest odzież używana, pozbawiona pestycydów poprzez wielokrotne pranie. Wiele z tych ekologicznych zwyczajów przypomina nam, byśmy przestali być niewolnikami konsumpcji. Nie musimy przecież kupować za każdym razem nowego zestawu ubrań czy sprzętów. Pożyczajmy sobie rzeczy książki, zabawki, meble, wózki, czy chociażby dziecięce ubranka, z których maluchy wyrastają w tempie ekspresowym, a używane ubranka są nie tylko tańsze, ale i zdrowsze. Być może, gdy zaoszczędzimy na innych płaszczyznach, stać nas będzie na ekologiczne jedzenie.

A.B.: Eko mama nosi dziecko w chuście, wychowuje w duchu rodzicielstwa bliskości, zdrowo gotuje. A co dla Pani jest najważniejsze w eko rodzicielstwie?

R.J.: Chyba zdrowy rozsądek i zdrowe żywienie. Staram się, jak tylko to możliwe, gotować w domu, sama przygotowuję posiłki dla całej rodziny. Jednak głównie opieram się na rodzicielskiej intuicji, jeśli czuję, że coś służy rodzinie i dziecku, to tą drogą zmierzam.
 

Komentarze (24)

Zarejestruj się lub zaloguj, aby dodawać komentarze.