Sponsorzy

Psychologia

Kochanie, będziesz miał siostrzyczkę...

poniedziałek, 20 grudzień 2010 | Daria Duszyńska

Oceń artykuł:

3
(3.0)

Pierwsze dziecko przeważnie wywraca świat rodziców do góry nogami. Nic dziwnego, że kilkuletnie dziecko jest już przyzwyczajone do skupiania uwagi całej rodziny na swojej osobie. W tym świetle pojawienie się nowego dzidziusia jest momentem dużo bardziej przełomowym w życiu kilkulatka, niż rodziców. Jak w takim razie przygotować dotychczasowego jedynaka na pojawienie się kogoś nowego?

Przede wszystkim najważniejszy jest sposób, w jaki rodzice przekażą wiadomość o pojawieniu się rodzeństwa starszakowi. Nie należy być ani przesadnie rozentuzjazmowanym, ani zbyt poważnym. W pierwszym przypadku, mama informująca swoje dziecko pełnym emocji głosem, iż będzie ono miało  braciszka lub siostrzyczkę, całkowicie zmieni  dotychczasowe życie, nie zdaje sobie sprawy, jak może przerazić jedynaka. Do tej pory cały dom, wszystkie zabawki oraz rodzice był do jego dyspozycji. Teraz ma się pojawić nie tylko ktoś, kto będzie rościł sobie prawa do wszystkich odlotowych klocków, samochodzików czy lalek, ale przede wszystkim do zainteresowania mamy i taty, którzy wydają się być tym faktem niesamowicie rozentuzjazmowani. Z drugiej strony, gdy rodzice wezmą swojego pierworodnego na tzw. „rozmowę” informując go poważnym tonem o tym, że niedługo pojawi się braciszek lub siostrzyczka, dziecko może słusznie przestraszyć się zmian związanych z nowym domownikiem. Dzieci starsze raczej nie powinny mieć problemów ze zrozumieniem tego, z czym wiąże się powyższa sytuacja. Jednak kilkulatek nie ma pojęcia, co tak naprawdę oznacza zapowiadana przez rodziców rewolucja – zawsze boimy się tego, co nieznane. Cóż więc począć?

Wyskoczmy na zwiady
Najlepszym rozwiązaniem dla rodziców mających dylemat, jak przekazać radosną dla nich wiadomość jest zaznajamianie starszaka z informacjami od samego początku. Po pierwsze: należy wybadać teren – zaproponujmy naszemu dziecku, żeby we własnych słowach zdefiniowało swoje nastawienie. Jeśli informację o pojawieniu się braciszka lub siostrzyczki przyjmie z pewnym zadowoleniem lub nawet entuzjazmem, możemy odetchnąć z ulgą, co nie oznacza jednak końca naszej dyplomatycznej pracy, o czym później. Jeśli natomiast nasza pociecha obrazi się nas, zbyje nas milczeniem lub zacznie dramatyzować, należy podejść ją inaczej. Niech opowie nam o swoich odczuciach – spytajmy się dlaczego boi się pojawienia nowego członka rodziny? Jest zły czy raczej zasmucony? W przeważającej części przypadków z pewnością punktem zapalnym będzie zazdrość. Oto przecież niedługo ma się pojawić konkurencja, gdyż właśnie tak małe dziecko może odczuwać pojawienie się nowego domownika. Gdy już maluch wyrazi swoje zdanie, wiemy przynajmniej od czego zacząć kolejną rozmowę na ów temat. Niechętnym starszakom warto jest wyjaśnić zagadnienia związane z pojawieniem się dziecka. Zbierzmy w wolnym czasie całą rodzinę i pokażmy jedynakowi jego własne zdjęcia z wczesnego dzieciństwa, opiszmy jego pierwsze kroki, opowiedzmy o jego preferencjach żywieniowych i pośmiejmy się z nocnych arii operowych malucha. Jeśli dysponujemy zdjęciem rentgenowskim z okresu ciąży, pokażmy je również starszakowi, pozwólmy dotknąć rosnący brzuch lub brać udział w wybieraniu imienia dla nowego braciszka lub siostrzyczki.

Kto daje, ten nie odbiera
Nie myślmy raczej o zagospodarowaniu dotychczasowego miejsca w domu przynależnego jedynakowi na potrzeby nowego dziecka. Pokój starszaka i jego zabawki to niemal królestwo, którego odebranie może wywołać stanowcze protesty i wybuch złości. Dobrze, jeśli w domu mamy możliwość wydzielenia nowego miejsca dla kolejnej pociechy. Jeśli nie, musimy tak urządzić kącik dla dziecka, żeby nie zachodziła potrzeba odebrania ukochanej przez jedynaka przestrzeni. Wyobraźmy sobie, jak dalece nasza pierwsza pociecha znienawidziłaby swoje rodzeństwo, które już niedługo ma zagarnąć jego dobytek. W każdym razie, pozwólmy na to, żeby jedynak brał udział w wybieraniu przedmiotów lub akcesoriów dla dziecka czy pomagał nam wyselekcjonować te ubranka, z których już dawno wyrósł na rzecz rodzeństwa. Jeśli będziemy traktować starszaka jak partnera, informując go o naszych przygotowaniach związanych z pojawieniem się nowego dziecka, wtedy istnieje spora szansa, że nawet ci najbardziej oporni i niechętni z entuzjazmem włączą się w nasze działania. Po takim wstępie dalszy rozwój wypadków zależy już wyłącznie od rodziców. Pamiętajmy, żeby nasze uczucia i uwagę zawsze dzielić po równo, gdyż w innym razie, mając nawet najlepsze intencje, zamiast łączyć, zaczniemy dzielić.