Sponsorzy

Forum

Poród Zarejestruj się lub zaloguj, żeby dodać nowy temat

cesarskie cięcie

Lidiana
574 postów

31 grudzień 2010

cesarskie cięcie

Witam serdecznie dowiedziałam się, że czeka mnie cesarskie cięcie.Troszkę mnie to wystraszyło, bo byłam przekonana, że będę rodziła siłami natury, zresztą bardzo się starałam ćwiczyć i przygotować jak najlepiej do takiego porodu, ale mówią, że "nie taki diabeł straszny jak go malują" ... więc... czy mam się bać? Zwracam się tutaj głównie do mam, które rodziły poprzez "cesarkę". Drogie Mamy, czego mogę się obawiać, jak się przygotować? Oczywiście poczytałam fachową prasę, poczytałam też rozdziały dot. cesarskiego cięcia w naukowych podręcznikach, rozmawiałam z lekarzem, położną....ale ciekawi mnie głos pań, które to przeszły, to dla mnie bardzo ważne. Będę wdzięczna za wskazówki. pozdrawiam

Faib
309 postów

31 grudzień 2010

to samo

Widzę, że masz to samo co ja... Moja Mała obróciła się pośladkowo, termin mam za 6 dni, więc wątpliwe, żeby zmieniła pozycję i wtedy też czeka mnie cesarka :( Liczyłam na to, że będę rodzić naturalnie, a tu klops... (i balonik Epino wtedy zupełnie bez sensu kupiłam, ech...). Ja się zastanawiam - dołączając się do pytania Lidiany - po jakim czasie można założyć pas poporodowy jak się jest po cesarce. Czy któreś mamy mają doświadczenia w tym temacie?

Adab
72 postów

31 grudzień 2010

Ja miałam.

Nie była planowana ale jak małego włosy czarne było już widać i ja cała szczęśliwa, że już i że jest nagle tętno zaczęło gwałtownie spadać i nie mogłam go wyprzeć.. Więc dostałam narkozę wszystko w biegu się odbywało próbowali kleszcze ale nie dało rady wiec szybko mnie wybudzili i znów narkoza i cesarka. Dodam tylko że ja nie miałam znieczulenia zewnątrzoponowego bo po 1 nie było na to czasu a jak wiadomo jak ktoś się żle wkłuje to można być sparaliżowanym po 2 w szpitalu, w którym rodziłam nie ma. Są tego plusy i minusy. -po takim ogólnym z tego co słyszałam od znajomej pielęgniarki szybciej się dochodzi do siebie -po ogólnym możesz chodzić i wstać nie pamiętam dokładnie ale po 12 godz a po miejscowym jeśli dobrze pamiętam lepiej płasku leżeć nawet 24 h, ma się cewnik założony więc spoko z wyjściami do toalety :P - jeśli ktoś będzie próbował wstawać na siłę po miejscowym to będzie strasznie wymiotował plus okropne bóle głowy, więc lepiej spokojnie leżeć Ja powiem szczerze strasznie nie chciałam cesarki.. ale okazało się, że po wcale nie było tak żle. Oczywiście zależy jaki ma się organizm ale ja po 2 dniach porodu i wszystkich przejściach jak to ujęła pielęgniarka biegałam 12 h po cesarce po korytarzy jak kozica :P Nasz zbój urodził się o 20:48 dostałam go i zobaczyłam pierwszy raz o 1:30 jak tylko obudziłam się po cesarce nie mogłam zasnąć i bólu nie czułam kompletnie tylko chciałam małego zobaczyć. Najsmutniejsze jest chyba to, że po naturalnym porodzie ma się dziecko od pierwszych chwil a po cesarce jednak dają czas żeby dojść do siebie.. chodż ja tyle razy chodziłam do małego i tam przesiadywałam że dali mi na stałe tzn nie tylko do karmienia ale też na noc i calutki dzień jakoś po 24 h Jak był też obchód zrezygnowałam też i poprosiłam o nie dawanie mi przeciwbólowych w kroplówce bo nie widziałam w tym sensu. Oczywiście ciągnie brzuch nie można się schylić, wejść swobodnie na łóżko itd ale nie jest tak żle.. Widziałam kobiety po naturalnych porodach, które popękały tak strasznie, że miałam wrażenie że cierpią bardziej niż ja. Dostaje się mnóstwo kroplówek po cesarce tzn ja miałam bo jeść nie można jej ile to było.. 2 dni? póżniej stopniowo daja zupke itd.. ważne są wtedy dla lekarzy info typu czy ma Pani gazy? heheh od tego zależy czy dostaniecie normalne jedzenie :P Uważajcie na kaszel.. jej to dopiero boli ... ja nie wiedziałam i jak spróbowałam myślałam że szwy poszły to ciągnie strasznie. Rano po porodzie 12 h chodziłam do małego, wziełam nawet prysznic a to jest dopiero wyczyn! zwłaszcza jak prysznic jest na podwyższeniu a Tobie nogę ciężko podnieść jacyś fachowcy pomyśleli ;) Do tego łóżka jak na złość wysokie strasznie :P ja miałam patent.. brałam krzesło i stawiałam przy łóżku.. najpierw siadałam na łóżku pożniej nogi na krzesło a póżniej z krzesła na łóżko bo inaczej nie jesteście w stanie zrobić bo mięśni brzucha nie da rady używać aż tak.. O i uważajcie jak 1 raz wstaniecie bo wtedy tak z pól wiadra krwi poleciało na podłogę ze mnie.. bo podkład zmienił miejsce.. Jak macie jakieś pytania jeszcze to chętnie odp :)

Faib
309 postów

03 styczeń 2011

taaa... :)

Adab bez zdjęcia ma profil, ale podejrzewałam, że to właśnie Ty, Aniu :) po tej historii już mam pewność :) Kurcze, boję się tego wszystkiego, chciałabym mieć z jednej strony Małą od razu (i dlatego wolałam do tej pory miejscowe znieczulenie), a z drugiej przeraża mnie myśl, że będę cały czas przytomna i będę słyszeć te wszystkie teksty w stylu "tniemy" albo "wyjmujemy" itp. ;) Teraz byłam 2 dni w szpitalu bo Mała się bardzo gwałtownie i boleśnie ruszała, ale generalnie nic nie wyszło i wyniki były wzorowe. Myślałam, że może już nie będą mnie wypuszczać tylko po prostu wezmą i ją stamtąd wyjmą, ale jednak powiedzieli, że czekamy... Cesarkę najlepiej robić w trakcie porodu, czyli jak są skurcze itp. bo "na zimno" jest podobno trudniejsza i dla dziecka i dla matki pod kątem dochodzenia do siebie. No, ale mogliby już wywołać... jest poniedziałek, a ja na środę mam teoretycznie termin!

Adab
72 postów

03 styczeń 2011

I co miejscowym i ogólnym nie

I co miejscowym i ogólnym nie ma się dziecka i to przykre.. jak masz cala sale dziewczyn które rodzą naturalnie i dziecko już przy nich a Ty jak kołek czekasz za wreszcie Ci dziecko przyniosą .. W moim szpitalu był tak ,że jak od razu po cesarce i szczyciu mnie byłam na normalnej sali i się praktycznie od razu wybudzasz. Wiec tu to czy ma się ogólne czy miejscowe nie ma znaczenia bo wiadomo dziecko biorą do tych wszystkich zabiegów odszlamianie itd nasz mały był chwilkę w inkubatorze więc i tak i tak musiałam czekać.. Z tego co wiem, nasza wspolna znajoma mi mowila ze W Św. rodziny jesteś póżniej 6 godz na pooperacyjnej sali.. Więc nie masz się co martiwć obojętnie jakie znieczulenie i tak dziecka tak szybko nie dają..niestety..Tylko pamiętajcie, nie wstawajcie za szybko po miejscowym bo będzie żle.. mi opowiadała ostatnio znajoma jak to ludzie chca wstawać po miejscowym i jak to się kończy i nie warto..

Lidiana
574 postów

11 styczeń 2011

strasznie się boję

Dziewczyny! jak ja się boję,. Termin mam na 25,.01, ma to być cesarskie cięcie... aż mnie ciarki przechodzą na myśl, że tak boli i że sie trudno do siebie dochodzi:(

Faib
309 postów

14 styczeń 2011

ja jestem już po...

... no i miałam znieczulenie podpajęczynkowe, czyli takie, gdzie się nie czuje bólu ale czuje się dotyk. Jakaś masakra to jest, ale chwilę później jeszcze mnie uśpili (jakąś maskę mi podali i odpłynęłam!) i obudziłam się pod koniec operacji. Matylda była już wtedy u noworodków, ale powiedzieli mi, że wszystko z nią jest jak najbardziej w porządku. Owszem, potem byłam na sali pooperacyjnej faktycznie ok 6 godzin póki nie zeszło znieczulenie miejscowe a jak zeszło to właściwie od razu kazali mi wstać i umyć się trochę (zęby, twarz i takie tam...) i zawieźli na wózku inwalidzkim już na oddział położnictwa. Tam leżałam już resztę dnia i dopiero wieczorem udało mi się wstać i iść do toalety. Faktycznie to boli, całe to dochodzenie do siebie. Pierwszego dnia mówią Ci w szpitalu, że za 4 dni wyjdziesz a Tobie się chce śmiać, bo WIESZ, że to totalnie niemożliwe! Czujesz się po prostu masakrycznie, ale oni oczywiście mają rację... :) Wbrew temu, jak to się wydaje w pierwszych dniach, faktycznie każdy następny dzień to jest jak krok milowy do zdrowia i pełnej aktywności. Ja jestem teraz dokładnie tydzień po cesarce i już chodzę normalnie, noszę Małą, normalnie biorę prysznic czy kąpiel, jestem w stanie gotować i trochę sprzątać (ale nadal bez szaleństw...). Także po prostu trzeba przez to przejść, a uwierz mi, że Maleństwo Ci WSZYSTKO wynagrodzi. Mi łzy do oczu napływają jak ją widzę i przypominam sobie, co musiałam przejść. Dla niej było warto!!! :))))

Lidiana
574 postów

16 styczeń 2011

dziękuję

dziękuję za słowa otuchy. Pewnie, że dam radę, muszę, nie ja pierwsza i nie ostatnia, ale strach jeszcze jest. Myślę, że to normalne.pozdrawiam

Lidiana
574 postów

25 styczeń 2011

już jestem po opreacji

Witam bardzo serdecznie 17.01 o 9.58 urodził się mój synek Wiktor poprzez cesarskie cięcie. Tak bardzo się bałam, ale sama operacja wcale nie była taka straszna. 17.01 rano pękł mi pęcherz płodowy i pojechałam do Szpitala im. Raszei w Poznaniu. Tam zgłosiłam się do Izby Przyjęć i od razu po badaniu i wypełnieniu niezbędnych dokumentów trafiłam na blok porodowy,. Tam położne przygotowały mnie do operacji i już jechałam na sale operacyjną. Miałam znieczulenie miejscowe (dokręgosłupowe). Operacja trwała ok. 40 minut, ale już po 20 minutach na świecie pojawił się Wiktor. Potem szycie (ale dziwne to uczucie, że się wszystko słyszy, nie widzi):) Po operacji zawieziono mnie na salę na oddział położniczy. Cała się trzęsłam z zimna no i nie czułam nóg. Też bardzo dziwne uczucie. Długo ustępowało znieczulenie, myślałam, że tak do 4 godzin, a mnie trzymało aż 12 godzin, No i teoretycznie powinnam po 12 godzinach próbować pierwszej pionizacji, ale nie dałam rady, więc u mnie to troszkę później przyszło, gdzieś po 22 godzinach pierwszy raz wstałam, ale był ból niemiłosierny!! Postałam, 2 min. i miałam dośc, a ból nadal straszny. Taki okropny ból, do którego potem doszedł ból klatki piersiowej i kręgosłupa trwały gdzieś 3 doby. Dopiero powoli zaczęłam chodzić, więcej sie ruszać (oczywiście nie bez bólu) i łatwiej wychodziło mi wstawanie z łóżka. Dużym wyczynem na początku były dla mnie czynności fizjologiczne. Ale jakoś dałam radę. Najgorsze - co spowodowało, że przeszłam kryzys - było to, że po 24 godzinach dostałam do sali mojego synka a nie mogłam nic przy nim zrobić, bo fizycznie nie byłam w stanie. Jak to dobrze, że pomagały mi położne, musiały go przewijać, karmić, podawać mi itd. Dopiero praktycznie tak po 3 dobach mogłam sobie już sama radzić. Okazało się, że tak jak piszą dziewczyny powyżej każdy następny dzień to postepy, każda godzina była postępem, bo najpierw tylko wstawanie, potem krótki spacer, potem kąpiel jeszcze przy pomocy kogos drugiego, a potem samodzielna, na początku asekuracja przy noszeniu dziecka, potem już samodzielnie... każdy dzien to krok naprzód, to większa samodzielność. Ból oczywiści jest i jest do dzis (8 doba po opreacji), ale już da się to znieśc, Zawsze najgorzej jest pierwsze wstawanie np. po 2 godzinnej drzemce, ale potem jak już się człowiek rozrusza to jest lepiej:) Dziewczyny!!!! Moja rada jest taka, po cesarskim cięciu, chociaż ogarnia nas niemoc fizyczna i ból to próbujcie po pionizacji chodzić, coraz dłuższe spacery, przełamcie się i chodźcie, to najlepsze na szybsze dochodzenie do sprawności fizycznej. Nawet zgarbione, ale dużo chodźcie, starajcie się ruszać, chociaż to trudne. No i tak to było u mnie. a oczywiście wszystko co złe się zapomina, jak się patrzy na swoje cudowne dzieciątko:)

pierozek
548 postów

23 marzec 2011

czas mija i zapomniałam :)

już minęło sześć tygodni od mojego cesarskiego i już zaczęliśmy rozmawiać o następnym dziecku...niby to wszystko było takie straszne, ale już zapomniałam...jednak nie ma to jak mijający czas :)

monka
3 postów

25 marzec 2011

Faib mogę zapytać, gdzie

Faib mogę zapytać, gdzie rodziłaś? Są u mnie pewne wskazania do cc, choć to nic pewnego na razie. Myślę o Lutyckiej, choć mam lekarkę z Polnej. Zapewne, jeśli trafisz na odpowiednią ekipę, to wszędzie dobrze, ale tego już nie zaplanujesz;)

Zarejestruj się lub zaloguj, aby wziąć udział w dyskusji.