Podróżowanie z dzieckiem w chuście

Już samo pojawienie się małego dziecka w rodzinie to istna rewolucja! I nieważne, czy to pierwsze, czy kolejne dziecko – tak czy siak trzeba zaakceptować, że, przynajmniej na jakiś czas, najmłodszy członek rodziny staje się dla nas pępkiem świata 😉 W takiej sytuacji bywa, że codzienność reszty rodziny to istna „jazda bez trzymanki”, bo zawsze może się okazać, że wszystko i wszyscy gotowi do wyjścia z domu a… Maleństwo właśnie zgłodniało albo jego pielucha wymaga natychmiastowej wymiany… Jak żyć?! A podróżować?? Nie, to się raczej nie uda… Wakacje, ferie będą za rok. Może…

Jest sposób na podróżowanie

A może jednak się da? Ułatwić sobie rodzicielski start i znaleźć coś, co pozwoli nam nawet wybrać się w podróż? I to nie tylko palcem po mapie 😉 Na pewno słyszeliście o chuście do noszenia dzieci – polecana jest przy kolkach, dla niespokojnych, „nieodkładalnych” dzieci, ale wielu rodziców sięga po nią właśnie myśląc o wakacjach czy innych wyjazdach. Przyglądnijmy się,  zatem jak to działa!

Podróż krok po kroku

Pierwsza sprawa – pakowanie. I tu od razu chusta wygrywa z wózkiem! Zajmuje zdecydowanie mniej miejsca w bagażniku! Nie trzeba przechodzić specjalnego kursu składania chusty. Chusta jest mała i lekka – swobodnie zmieści się w torbie czy walizce.

Spakowani. Wyruszamy w podróż. Jeśli poruszamy się samochodem, chusta przyda się na postojach – pomoże „ujarzmić” niemowlaka, podczas gdy reszta rodziny chce na przykład zjeść obiad. Chusta posłuży jako osłonka do karmienia w miejscach publicznych, kocyk, podkład do przewijania, poduszeczka, hamak… Długi i stosunkowo szeroki pas materiału, ma w sobie wielki potencjał 😉 W transporcie publicznym – zdecydowanie łatwiej wsiąść do pociągu czy autokaru z dzieckiem przywiązanym do siebie niż z wózkiem. W komunikacji miejskiej w dużych miastach często już mamy do czynienia z pojazdami niskopodłogowymi, które pozwalają na samodzielne wsiadanie i wysiadanie rodzica z wózkiem, ale w komunikacji dalekobieżnej i kolejowej, rodzic musi szukać pomocy. Wiele mam, korzystających z chust, czy też w późniejszym okresie życia dzieci, z nosideł, mówi, że takie rozwiązanie świetnie się sprawdza podczas odpraw na lotniskach. Podobno na części lotnisk można nawet przejść odprawę z zawiązanym dzieckiem, zwykle trzeba dziecko wyjąć tylko do przejścia przez bramki. Również na pokładzie samolotu chusta nosi, osłania, okrywa…

Chusta w innej odsłonie

A jak już szczęśliwie dotrzemy na miejsce, chusta dalej może służyć jako poduszeczka, kocyk, osłonka, no i oczywiście funkcjonować jako sprzęt do przenoszenia dziecka 😉 O ile łatwiej pójść w góry, na spacer po plaży, do lasu, zwiedzać zabytki architektury! Po prostu chusta pozwala pokonywać architektoniczne bariery i docierać w miejsca niedostępne dla kierowców dziecięcych wózków.

Okiem Maluszka

Wszystko, co zostało napisane powyżej dotyczyło rodziców i starszych członków rodziny. A jak w tym wszystkim czuje się nasz Malec? Trzeba pamiętać, że dla małego dziecka wszystko jest jeszcze bardziej nowe niż dla nas. Noworodki i niemowlaki uczą się świata i życia zupełnie od podstaw. Nawet to, co dla nas zupełnie codzienne i normalne, dla nich jest absolutną nowością. A co dopiero w sytuacji, kiedy nawet to, co już w swoim krótkim życiu zdążyli poznać, nagle gdzieś znika, zmieniają się ludzie wokół, zmienia się krajobraz, zmienia się rytm dnia, czasem nawet rytm dnia i nocy? Pamiętajmy, że w takich sytuacjach Malce będą dążyły do jak najbliższego kontaktu z rodzicami! Dlaczego? Bo najbliżsi są dobrze znani i dają poczucie bezpieczeństwa.

Sposób na uspokojenie dziecka

Nosząc dziecko podczas spacerów w nowych miejscach i zwiedzania miejsc odwiedzanych przez wielu ludzi, chronimy je przed nadmiarem bodźców a tym samym dbamy o dobrą atmosferę po powrocie – dziecko przebodźcowane potrafi nieźle „dać w kość”… Przywiązując do siebie dziecko w pozycji brzuszek do brzucha bądź pleców noszącego, dajemy mu możliwość ucieczki przed przykrymi (dla niego a niekoniecznie dla nas…) bodźcami – można się schować wtulając w ciało opiekuna a nawet zasnąć. Unikamy w ten sposób przemęczenia dziecka. A pewnie każdy, kto jest rodzicem, wie, jak trudno uspokoić dziecko, które jest tak zmęczone, że nie ma nawet siły zasnąć…

Lepiej, bo więcej widać

I na koniec jeszcze jedna sprawa – Malec w chuście i nosidle znajduje się na poziomie osób dorosłych – z tej perspektywy dużo więcej widać niż z wózka, w którym siedzi się na wysokości kolan osoby dorosłej. Pamiętać należy jednak, że kwestia uważnego obserwowania świata dotyczy dzieciaków nieco starszych (3-4 miesiące i więcej) – starając się zapewnić im jak najlepsze warunki do obserwacji otoczenia, warto nosić na plecach.

Od siebie mogę dodać zupełnie na zakończenie, że jestem mamą trójki dzieci, które od pierwszych dni swojego życia noszone były w chustach a później również w miękkich nosidłach. Cała trójka odbywała z nami podróże małe i duże – w góry, nad morze, do lasu, do zamku, do muzeum albo po prostu spacery po okolicy. Chusta towarzyszyła nam wszędzie, ułatwiała wiele sytuacji, bez niej pewne aktywności byłyby bardzo trudne do wykonania. Polecam zarówno podróżowanie z chustą, jak i zaproszenie chusty do Waszej codzienności – jako mama i jako doradca noszenia z doświadczeniem 🙂 Powodzenia i miłych podróży!

 

Wanda Hałuniewicz

Certyfikowany Doradca Noszenia ClauWi®

www.pasiata.pl

1 komentarz “Podróżowanie z dzieckiem w chuście

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.