Bijatyka o pierwszeństwo przy kasie

Na internetowych forach toczy się zaskakująca dyskusja – jedna strona domaga się bezwzględnego respektowania przywileju pierwszeństwa dla kobiet w ciąży, druga natomiast próbuje tworzyć swoisty regulamin „za” i „przeciw”. Czy ustępowanie miejsc przyszłym mamom w autobusach, tramwajach lub w innych obiektach rzeczywiście powinno być sprawą dyskusyjną?
   
„E tam, u nas ustępowanie miejsca osiąga czyste absurdy: kobieta z kilkuletnim dzieckiem, pięćdziesięciolatka z zakupami, facet z siwymi włosami, licealista z zabandażowanym kciukiem, pani z pieskiem, dziewczyna z plecakiem – całe to towarzystwo wypada ugościć. Komunikacja miejska jest coraz droższa i nie widzę powodu, żeby każdemu zwalniać miejsce”, pisze jeden z internautów. Inna osoba zauważa z przekąsem, że „jeśli kobieta ciężarna wisi na słupku, a mimo to nikt nie reaguje, powinna mieć pretensje do samej siebie, że wszyscy od razu jej nie zauważyli”. Z kolei jedna z przyszłych mam, jak wiele innych, żali się: „Jak tylko wejdę do pojazdu, to wszyscy pasażerowie wgapiają się w szyby. I nawet miejsce oznaczone dla matki z dzieckiem nic nie daje. Najgorzej studenci, tylko patrzą, nikt nie ustąpi miejsca kobiecie w ciąży…”, kończy ze smutkiem.
Mówiąc krótko – w Polsce istnieją „pisane” przywileje nakazujące ustąpienia miejsca przyszłej mamie jak w komunikacji miejskiej czy PKP oraz niepisane, zgodnie z którymi kobieta w ciążY uzyskuje pierwszeństwo tylko przy dobrej woli innych. A ta, jak widać, jest zmienna w zależności od sytuacji i miejsca. Jedni uważają, że nie należy traktować kobiet w ciąży tak, jakby w każdej chwili miały zemdleć. Drudzy, szczególnie same zainteresowane oraz ich partnerzy, domagają się przestrzegania zasad ustępowania pierwszeństwa, choćby ze względu na dobro dziecka.

Podsiadanie mam w tramwajach
    Niektóre spółki komunikacji miejskiej poważnie traktują misję dbania o bezpieczeństwo przyszłych mam w swoich pojazdach. Jedną z nich jest poznańskie MPK, które już po raz kolejny wdraża kampanię „MAMY miejsce” w autobusach i tramwajach. Jej przesłaniem jest zwrócenie większej uwagi wśród pasażerów na konieczność pozostawiania wolnych miejsce dla kobiet w ciąży bądź matek z dzieckiem. Dla nich przyszykowano specjalne siedzenia oznaczone odpowiednimi nalepkami. MPK apeluje również o to, żeby zwalniać inne, nieuprzywilejowane miejsce, gdy zajdzie taka potrzeba. A ta wzięła się ze skarg słanych zarówno przez przyszłe mamy, jak i ich partnerów, którzy zbulwersowani znieczulicą współpasażerów, chcieli zwrócić uwagę samego MPK na istniejący problem.     Ogólnie największą bolączką kobiet ciężarnych, nie tylko w środkach komunikacji miejskiej w Poznaniu, jest ignorancja ze strony innych podróżujących. Według założycielek Fundacji MaMa (inicjator wielu kampanii na rzecz praw kobiet w ciąży i matek z dziećmi) w autobusach, tramwajach i pociągach panuje wręcz prawo dżungli – kto pierwszy, ten lepszy. Stąd jeśli przyszła mama spotyka się z kompletnym brakiem uwagi współpasażerów w zatłoczonym pojeździe, warto skorzystać z tego prawa we własnym zakresie. Czasami wystarczy kulturalna uwaga „czy może Pan/Pani ustąpić mi miejsca?”. Wiele zainteresowanych twierdzi, że najczęściej to inne osoby uprzywilejowane zapewniają im wolne siedzenie. Młodszych ta sytuacja w ogóle nie rusza. Jeśli wchodząc z dość pokaźnym brzuszkiem do tramwaju czy autobusu spotykamy się z nagłą ślepotą współpasażerów, spróbujmy same zwrócić na siebie uwagę, domagajmy się spełnienia naszych własnych przywilejów. Zawsze znajdzie się jakaś osoba, która zareaguje we właściwy sposób – choćby motorniczy, jak to miało miejsce w Poznaniu. „Jeśli Państwo nie ustąpią Pani miejsca, ja odstąpię jej swoje i dalej nie pojedziemy”, możemy przeczytać na portalu MPK.

Kasa dla (nie)uprzywilejowanych
Drażliwa kwestia pierwszeństwa dla przyszłych mam nie dotyczy tylko i wyłącznie komunikacji miejskiej. Podobna sytuacja ma miejsce również w wielkich hipermarketach, przychodniach zdrowia i innych obiektach. Szybki rzut na oznaczenie kas w „sieciówkach” wystarczy, by stwierdzić, że wiele z nich odrobiło zadanie domowe w kwestii zapewnienia specjalnej kasy dla osób uprzywilejowanych. A do takich należą właśnie kobiety w ciąży czy osoby niepełnosprawne i starsze. Jak to jest jednak w praktyce? Oj, nie najlepiej. Do kas pierwszeństwa często ustawiają się osoby, które nie powinny tam niczego szukać. Gdy w takim miejscu ustawi się już spora kolejka „nieuprawnionych”, trudno jest prawdziwym uprzywilejowanym osobom wyegzekwować swoje prawa.
Przyszłe mamy wyznają, że bardzo niechętnie dopominają się o swoje, jedna z nich (po ostatecznie sukcesywnej próbie dostania się na początek kolejki przy specjalnej kasie) stwierdziła wręcz – „myślałam, że ci ludzie mnie tam zeżrą!”. Kasy pierwszeństwa znajdziemy na pewno w Tesco, Carrefourrze, Auchan, nie ma ich np. w Piotrze i Pawle. Jednak w teorii kobiecie ciężarnej powinno się np. udostępnić inną kasę, by została szybko i sprawnie obsłużona. Tak powtarza większość specjalistów od PR poszczególnych supermarketów. W praktyce same zainteresowane mogą stwierdzić, jak sytuacja przestawia się „naprawdę”.

Kobieta kobiecie wilkiem
Co dziwne, większość przyszłych mam spotyka się z niechęcią nie ze strony bliżej nieokreślonego, zrzędliwego ogółu kupujących, ale właśnie ze strony innych kobiet. Jedna z ciężarnych, które znalazły się w takiej sytuacji wspomina: „Podeszłam do kasy i powiedziałam do pierwszej osoby – Czy mógłby mnie Pan przepuścić? Jestem w ciąży, a to jest kasa pierwszeństwa? Pan przepuścił mnie bez słowa, ale jego żona coś burczała. Drugi przepuścił bez najmniejszego problemu. Gdy żona trzeciego zobaczyła, że ustępuje mi miejsca zaczęła coś mówić, że przecież oni byli pierwsi, na co jej mąż – ale to jest przecież kasa pierwszeństwa”. Inne zainteresowane również przyznały, że to kobiety często patrzyły się na nie z ukosa. Ciekawe dlaczego? Czyżby same, bogate w doświadczenia macierzyństwa, nie zaznały tego typu sytuacji? Lub wręcz przeciwnie – nie będąc jeszcze mamami myślały z pogardą, że „ta baba” przecież jest tylko w ciąży i po co ona na miłość boską chce mieć pierwszeństwo?
Inny problem powstaje wtedy, gdy dochodzi do starcia z pozostałymi osobami uprzywilejowani, np. emerytami i osobami starszymi. Wiele z Was wspomina, że dochodzi wtedy do swoistego wyliczania krzywd i tworzenia błyskawicznych rankingów dotyczących tego, komu bardziej przysługuje pierwszeństwo w kolejce. Jedno jest pewne – wobec powszechnej ignorancji i braku respektowania przywilejów kobiet w ciąży, często należy dopominać się o uwagę na własną rękę. Czasami wręcz – na bezczelnego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.