Sponsorzy

Świadomy Tata

„Uwaga! Idzie super tata!”

piątek, 28 styczeń 2011 |

Oceń artykuł:

4.8
(4.8)

Wyprawa z malutkim dzieckiem na spacer to dla młodego taty nie lada wyzwanie. Wywołuje rozmaite reakcje: wykręty, że to za wcześnie, obawy, że sobie nie poradzę, a co jak zacznie płakać? Często też pojawia się przekonanie, że „z mamą na spacerze będzie raźniej”. Jednak dla większości ojców, dumny marsz z wózkiem, to doskonała okazja by pochwalić się swoim potomkiem.

Andrzej, szczęśliwy tata 2 letniej Dominiki, nie ma żadnych oporów przed spacerami ze swoją córeczką. Jak nieskromnie przyznaje, taka wyprawa to okazja, by zademonstrować całemu światu: „Hej! Idzie super tata i jego księżniczka. Patrzcie! Podziwiajcie i bądźcie zazdrosne!”
Oprócz tych uroczych i nieco samolubnych pobudek, Andrzejowi towarzyszy słuszne przekonanie, że wspólne wycieczki pozwalają zbudować wyjątkową więź między ojcem a dzieckiem. Przechadzki po parkowych alejkach, łapanie promieni słonecznych i obserwowanie spadających liści to rutynowe zajęcia. „Lecz gdy staje się zbyt nudno, a w pobliżu nie ma ani pieska, ani ptaszka, trzeba zorganizować sobie towarzystwo – adorujące i chwalące zaradnego tatę” – przekonuje nasz bohater.

Metoda na nieporadnego
Tata przyznaje, że pierwsze próby zwrócenia uwagi miały miejsce, gdy Mika była niemowlakiem. Andrzej nazywa je „metodą na nieporadnego”. Sposób prosty i niezwykle skuteczny: „Gdy przyszła pora karmienia i miało się już na ręce maleństwo, prosiło się życzliwą panią będącą w pobliżu, o odkręcenie butelki lub pomoc w wyciagnięciu ręczniczka z torby, bo rzecz jasna jedną ręką się nie da” – opisuje. Reakcja kobiet zawsze była pozytywna: ochocza pomoc, zachwyt nad maleństwem i uśmiech, który tacie też się dostał przy okazji. Ponadto, nasz bohater przyznaje, że czasami zdarzało mu się upuścić coś, niby przypadkiem. Natychmiast pojawiała się jakaś miła dziewczyna, która podnosiła zgubę.

 „Na śpiocha”
Doskonałym sposobem, aby złapać ciekawskie spojrzenia spacerowiczów jest wypoczynek z dzieckiem na świeżym powietrzu. Wózek, to tym razem, zbędny rekwizyt, bowiem nasz tata ma własną koncepcję: maleństwo słodko drzemie, przytulone do piersi tatusia, podczas gdy on sam oddaje się lekturze. Taki oto urzekający widok opiekuńczego taty intelektualisty i śpiącej „kruszynki” spotyka się z wielką aprobatą przechodniów. Ciepłe spojrzenia i miłe komentarze to prawdziwy komplement dla naszego taty: „Nie żebym prowadził statystyki jak pewien aktor w reklamie dezodorantu. W licznik nie klikam, ale przyznaję, że jest to bardzo budujące”.

Oaza spokoju
Niektórych sytuacji nie da się wyreżyserować. Gdy maluch zaczyna płakać, siłą rzeczy zarówno, dziecko jak i tatuś stają się w centrum zainteresowania całego otoczenia. Jak radzi sobie Andrzej? „Nigdy nie należy wpadać w panikę. Wiadomo, że spokojny tata, to szybciej uspokajający się bobas. Przeważnie rozchodzi się o butelkę z mlekiem. Czasem wystarczy ciche szumienie do uszka i „smyranie” po główce. Każdy ma swoje sposoby.” Trzeba przyznać, że to pełen profesjonalizm. Takie zachowanie wzbudza zachwyt i uznanie niejednej doświadczonej mamy. Nasz bohater zaznacza jednak, że jego reakcja to naturalny odruch rodzica. W trudnych momentach jest prawdziwą „oazą spokoju”.

Zgrana drużyna
Spacer z dzieckiem to nie tylko rodzicielski obowiązek. Dla Andrzeja to wspaniałe doświadczenie, z którego czerpie ogromną radość: „Mam to szczęście, że ja i moja córka jesteśmy bardzo zgranym „teamem” i spacery dla nas to wielka frajda. Gdy już skończyła rok i postanowiła zwiedzać świat na własnych nóżkach, przystawała co jakiś czas i sprawdzała, czy jestem. Wszystko się wtedy we mnie uśmiechało. Poznawanie otoczenia z perspektywy rąk taty pozwoliło nam godzinami rozmawiać w języku tylko nam znanym” – opisuje swoje przeżycia Andrzej. Zatem Drodzy Tatusiowie, gdy mamie należy się zasłużony odpoczynek, wy ruszajcie w świat.

Komentarze (2)

Zarejestruj się lub zaloguj, aby dodawać komentarze.